Z ostatniej chwili : Informacja o składkach członkowskich
Sponsorzy & Partnerzy

W niedzielny poranek zaplanowaną mieliśmy "wycieczkę" do Łodzi na mecz z AKS SMS Łódź. Już o godzinie 8:15 była zbiórka pod klubem. Po nieco więcej niż dwóch godzinach przybyliśmy na ul. Milionową 12 gdzie siedzibę ma nasz dzisiejszy przeciwnik. "Czarne Pantery" - tak nazywają się gospodarze to czołowa drużyna Ziemi Łódzkiej mająca na rozkładzie takie firmy jak Zagłębie Lubin 5:1 czy Górnik Zabrze 1:0. Na boisko nasi chłopcy wyszli z przeświadczeniem wpajanym przez Trenera, że to dziś zaczyna się poważne granie i to właśnie od dziś wchodzimy w dorosłą piłkę. Ten sparring jest początkiem nowego sezonu, który ma dać odpowiedź na co nas stać i co możemy zdziałać w seniorskiej piłce w przyszłości.

Mecz rozpoczął się zgodnie z zaleceniami od wyczekiwania na to na co stać naszego przeciwnika. Po początkowym badaniu rywala, mieliśmy w miarę możliwości przesuwać nasze formację do przodu. Spokój - to słowo jakim najbardziej można opisać pierwszy kwadrans gry. Po nim nasze akcje nabierały tempa, było praktycznie wszystko, granie od tyłu, zmiana stron, prostopadłe podania przez dwie linie, tylko strzałów było jak na lekarstwo. Do czasu. W 20 minucie nasz kapitan po zagraniu piłki przez Bartka Farbiszewskiego zdecydował sie na uderzenie z przeszło 35 metrów. Był to strzał jaki rzadko można zobaczyć nawet na ekstraklasowych boiskach. Zrobiło się więc 1:0 dla nas. Niestety prowadzenie troszkę uśpiło naszą drużynę, choć to może przeciwnicy wykrzesali dodatkowe siły i po niespełna 15 minutch, po składnych akcjach strzelili najpierw wyrównującą a potem drugą bramkę dająca do przerwy prowadzenie 2:1 dla miejscowych. W przerwie nasza taktyka wiele się nie zmieniła, mieliśmy atakować, pressować po stracie piłki. Trener porobił kilka zmian, wprowadzając "świeżą krew". Na efekty nie trzeba było długo czekać - zepchnęliśmy rywala na swoją połowe, raz po raz kierowaliśmy piłkę na "nowego" napastnika Julka Boroszko. Po jednym takim zagraniu Julek umiejętnie wziął przeciwnika na plecy , odwrócił się i zagrał do wbiegającego w pole karne "Gumisia". Jędruś chyba jeszcze w życiu ani razu nie strzelił tak mocno i tak celnie. Praktycznie bramkarz SMS-u nie zdarzył zrobić żadnego ruch i tylko popatrzył jak piłka wpada w samo okienko bramki. Nie minęło jeszcze 5 minut a nasza przewaga jeszcze wzrosła. Przed polem karnym piłkę dostał Oli Żurawski i umiejętnie dograł do Kurcika a ten w pełnym biegu strzelił mocno nie do obrony i objęliśmy ponownie prowadzenie w meczu 3:2. Tym razem nie pozwoliliśmy już go sobie odebrać do końca spotkania, prowadząc bardzo mądrą i dojrzałą grę. Przerowadzaliśmy w tym czasie groźne kontrataki ale też potrafiliśmy mądrze szanować piłkę, koncentrując sie na grze defensywnej. Przeciwnik strał się bardzo ale nie ugrał już nic i mecz zakończył się naszym zasłużonym zwycięstwem nad silnym bądź co bądź przeciwnikiem.

Data publikacji: 18 lutego 2018

W pierwszą niedzielę lutego rocznik nasz miał do rozegrania dwa sparringi, które początkowały przygotowania do rundy wiosennej.

Jeszcze na pół godziny przed meczem grupy niebieskiej z Mazurem Karczew (2001) świeciło piękne słońce i wydawało się, że w takich warunkach będziemy rozgrywać zawody. O godzinie 10.30 zrobiło się jednak zimno i wiosenną aurę trzeba było zostawić na marzec. Mecz odbywał się w Karczewie na bardzo dobrym boisku ze sztuczną nawierzchnią. Początek meczu to obustronne badanie sił i wypatrywanie słabych stron przeciwnika. Mimo iż przeciwnik był starszym rocznikiem, nie było zbytnio widać jego przewagi fizycznej. Ładniejsze i bardziej przemyślane akcje były po stronie Drukarza, zazębiały się i fajnie było patrzeć na pewną grę naszych chłopców. Przeciwnik w pierwszej połowie nie zmusił nas do większego wysiłku. Dobrze wyglądała nasza defensywa, środek też spisywał się bez zarzutu, w ataku tylko było za mało armat. Na"9" Trener dziś postawił na "Mrozika" a ten w 29 minucie odwdzięczył się strzeloną bramką na 1:0. Gol padł z lewego narożnika pola karnego , po wymianie piłki z "Gumisiem", "Mrozik uderzył po długim w górny róg i bramkarz gospodarzy mógł tylko wyjąć piłkę z siatki. Do końca tej połowy nasi już zyskali pewność siebie i w całości prowadzili grę. Przebieg spotkania nie zmienił się też i po przerwie. Była lekka przewaga Drukarza lecz nie potrafiliśmy tego udokumentować kolejnymi trafieniami. Nawet po ewidentnych błędach obrońców Mazura piłka nie chciała wpaść do bramki . A, że niewykorzystane sytuacje się mszczą to po jednym, jedynym naszym błędzie straciliśmy gola, którego nie powinniśmy stracić. O tyle dobrze, że stało się to dziś a nie w meczu ligowym. Mimo tego mogliśmy jeszcze ten mecz wygrać ale dwie sytuacje zostały niewykorzystane. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i sporym niedosytem, bo będąc drużyną lepszą powinniśmy to spotkanie roztrzygnąc na naszą korzyść.

O 14:20 na Wembley - grupa biała walczyła z Orłem Warszawa. Przeciwnicy starają się reaktywować rocznik 2002 w klubie. Praktycznie od samego początku Drukarz miał przewagę a goście sporadycznie przeprowadzali akcję poza swoją połową. Do przerwy prowadziliśmy 2:0, a szczególnie bramka Kuby Sabadyna mogła się podobać. Była w niej szybka decyzja, silny strzał i dokładność. W drugiej połowie mecz rozgrywał się już wybitnie pod nasze dyktando - dołożyliśmy jeszcze 4 bramki, przeciwnicy 1 i spotkanie zakończyło sie wysokim, naszym zwycięstwem 6:1. Forma i siła jest - oby tak dalej w rozgrywkach ligowych - trzeba wreszcie zdobyć awans i grać o wyższe cele.

Data publikacji: 0 0000

W sobotę 02.12.2017 na Wembley odbył się mini turniej w międzynarodowej obsadzie. Uczestnikami były drużyny: łotewska AFA Olaine 2002/2003, KS Drukarz 2003 i KS Drukarz 2002. Goście z Łotwy występują na codzień w ekstralidze - ostatnio zajęli w niej 3 miejsce, chłopcy z Drukarza z rocznika 2003 też zajęli w swojej grupie w lidze wojewódzkiej 3 miejsce i nasi zawodnicy - zdobywcy awansu do ligi wojewódzkiej.

W pierwszym meczu zagrali goście z Łotwy z nami. Od razu widać było dobre wyszkolenie techniczne Łotyszy oraz umiejętność gry piłką. Nasi chłopcy nie ustępowali przeciwnikowi i mecz w związku z tym mógł sie podobać. Minimalnie okazaliśmy się lepsi, wygrywając mecz 3:2. Drugie spotkanie to pojedynek rocznika 2003 z AFA. Najprostszy opis tego meczu to: Łotysze grali a 2003 strzelało. Wynik meczu 4:2 dla naszych.

Tak więc ostatni mecz miał zadecydować o pierwszym miejscu w mini - turnieju. Szybko strzelona przez 2002 bramka uspokoiła grę. Piłka ładnie krążyła po obwodzie, widoczna była chęć odniesienia zwycięstwa przez starszy rocznik. W drugiej połowie też w miarę szybko nasi strzelili drugą bramkę i praktycznie mecz się skończył, przeciwnicy spuścili z tonu co znacznie uspokoiło przebieg spotkania, jeszcze pało kilka bramek dla 2002 i mecz zakończył się naszym wysokim zwycięstwem 5:0. Takie zwycięstwo w Turnieju było fajnym urozmaiceniem w treningach przygotowujących nasz rocznik do rozgrywek wiosennej ligi wojewódzkiej.

Data publikacji: 5 stycznia 2018

To już była ostatnia kolejka w I-szo ligowych zmaganiach Drukarza Warszawa Rocznik 2002. Wszystko zostało już ustalone wcześniej. Uzyskaliśmy awans po stylu nie podlegającym żadnej dyskusji kto był najlepszy. Pokonaliśmy dwa razy najgroźniejszego kandydata - Escolę i już na samym początku rundy rewanżowej zostaliśmy ustawieni w roli faworyta rozgrywek. Cieszy fakt, że bardzo dużo meczy zagraliśmy na "0" z tyłu. Świadczy to o dobrej grze defensywnej naszego zespołu. Natomiast największą bolączką pozostaje niezmiennie skuteczność zespołu. W całych rozgrywkach zdobyliśmy 57 bramek a powinniśmy swobodnie zdobyć ich dwa razy tyle. Na pochwałę zasługuje waleczność w kluczowych momentach - ale tak powinna wyglądać gra KS DRUKARZ.

Jeśli chodzi o mecz z Talentem - pierwsza bezbarwna połowa w naszym wykonaniu nie warta jest tego aby cokolwiek pisać  - fatalne podania, słaba dynamika - jednym słowem żenada. W przerwie Trenerzy pozostawili w szatni samych zawodników - oni doskonale wiedzieli co było nie tak i co trzeba poprawić aby uratować ten mecz. Wstrzelili się chyba z tematem rozmów, bo po przerwie widać było już inną drużynę. W miarę szybko strzelone dwie bramki spowodowały, że Talent wzmocnił jeszcze przedłużanie gry, wznowienia i pokładanie się na murawie. Ale taka jest gra.

Nasi chłopcy bardzo chcieli, tak jak z Olimpią ten mecz wygrać ale po jednej ze strat piłki w środkowej strefie to gospodarze strzelili, jak się okazało zwycięską bramkę. Po końcowym gwizdku nasuwa się pytanie. Co stało na przeszkodzie aby tak jak w drugiej połowie zagrać od początku? Brakło mobilizacji, czy zwyciężyła sytuacja, że jest już wszystko poukładane? W lidze wojewódzkiej, do której awansowaliśmy każdy mecz trzeba będzie wybiegać przez 80 minut, każdy mecz będzie tak samo ważny. Mistrzowie pamiętajmy o tym.

Data publikacji: 0 0000

W sobotę 04.11.2017, w piękne, słoneczne przedpołudnie nasz zespół, który już tydzień temu zapewnił sobie awans do ligi wojewódzkiej miał rozegrać spotkanie z bardzo groźnym przeciwnikiem, jakim jest bez wątpienia drużyna Olimpii Warszawa. Przy pięknie świecącym słońcu trzeba było Drukarzowi potwierdzić to, że miano najlepszej drużyny w I lidze przypadło nam zasłużenie. Początek meczu - jak zwykle w naszym wykonaniu to wielka niewiadoma. Tym razem nie wszystko ułożyło się po naszej myśli i w piątej minucie po dośrodkowaniu z prawej strony zawodnik Olimpii z głowy strzelił bramkę, która dała prowadzenie 1:0 gościom. Rozzłościło to wszystkich na Wembley. Drukarz ruszył z atakami i za kilka minut był remis 1:1. Dogrywał Aluś, Łojo w sobie tylko znanym stylu zakręcił obrońcami i poprostu piłka wpadła do bramki przyjezdnych. Wszyscy odetchnęli na trybunach - bo co zrobić z przygotowaną fetą po przegranym meczu - trochę beret by wyszedł.... Nie minęło 5 minut a goście tym razem lewą stroną przeprowadzili akcję i strzał życia. Adaś próbował interweniować, dostał mały kanał, lekko sparował piłkę na słupek ale tam szybszy był zawodnik Olimpii i to drużyna z Woli ponownie wyszła na prowadzenie. Obiektywnie mówiąc wyglądało w pierwszej połowie to tak jakby gościom bardziej zależało na wygranej. Byli agresywniejsi, sprytniejsi, celniej podawali piłkę. Na takiej grze zakończyła się pierwsza połowa meczu. W przerwie w szatni było gorąco. Widać było po chłopcach, że nie podoba im się wynik, że nie są zadowoleni ze swojej gry. Kacpra Pyżalskiego zmienił Dawid, nieco później Kubina Daniel Bogucki. Gra wyraźnie zmieniła się na korzyść Drukarza. Nasi zawodnicy znów pokazali werwę i zapał. Walczyli o każdą piłkę na całym boisku. Olimpia w tej fazie gry starała się tylko przeszkadzać, co długo się niestety udawało. Kolejne zmiany - Mrozik za Alusia, Krzychu za Śliwę i po godzinie meczu Kuba Choinka za Oskara.. Nikt nie przypuszał wtedy, że ta ostatnia zmiana będzie kluczowa dla losów meczu. To właśnie Choinka na pięć minut przed końcowym gwizdkiem wystawił w sposób perfekcyjny piłkę na strzał Mikołajowi. Rudy niewiele myśląc pięknym, technicznym strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w samym okienku bramki gości. Trzeba było widzieć radość wszystkich na Wembley - ciężka praca przyniosła efekt. Drukarz "poczuł krew" i nie zwolnił uścisku już do końca. Na 2 minuty przed końcem akcję przeprowadziło dwóch wybitnych zawodników, obaj znani są w szerokim piłkarskim światku z potężnego uderzenia. Tym razem ten co ma je mocniejsze czyli Gumiś zagrywał a Łojo po serii długo ćwiczonych zwodów dał naszej drużynie zwycięstwo 3:2. Wiwatom i oklaskom nie było końca. Aktywni przez cały mecz nasi wierni kibice, odpalili race, fajerwerki, skandując na cześć DRUKARZA. Po meczu była szalona zabawa, zdjęcia - jednym słowem feta na całego. Wszystkim NAM się ona w 100% należała.To zdecydowanie była najlepsza runda w historii rocznika 2002. Pozostał nam jeszcze za tydzień mecz z Talentem ale nie może on już nic zmienić - BO AWANS JEST NASZ.

Data publikacji: 4 listopada 2017

Chociaż to jeszcze październik, na boisku w Jadowie było bardzo wietrznie, mokro i zimno. Wszyscy wiedzieli jaka jest stawka meczu a mimo to wytrzymali ciśnienie w sposób godny pochwały. To, że Korona jest groźna u siebie świadczył fakt, że nie przegrała w Jadowie jeszcze ani jednego meczu. Pomni doświadczeń z sędziowaniem w zeszłym sezonie nasza drużyna "zamówiła" sobie na mecz trzech arbitrów. Z perspektywy czasu efetu jakiegoś fenomenalnego to nie dało ale warto w decydujących meczach dmuchać na zimne. Nasi zawodnicy rozpoczęłi spotkanie spokojnie, z biegiem czasu widać było ich większe ogranie i umiejętności. Ładnie rozgrywali pilkę od tyły, umiejętnie pressowali i tylko Adaś pozostawał bezrobotny. Z biegiem czasu przewaga Drukarza wzrastała i tylko właśnie kwestią czasu była chwila kiedy strzeli bramkę. W 30 minucie po podaniu Mikołaja , Kuba Łojek trafił przy słupku do siatki gospodarzy. Był to jedyny celny strzał z obu stron w pierwszej połowie. Co z tego , że posiadanie piłki, przewaga optyczna była wyraźnie po naszej stronie skoro schodziliśmy do szatni z najmniejszą z możliwych przewag. W przerwie Trener niewiele miał uwag, generalnie chwalił za grę naszych chłopców i prosił tylko o koncentrację i strzelenie drugiej bramki, co znacznie ułatwi nam uzyskanie celu. Na spełnienie prośby nie trzeba było długo czekać. Po pięciu minutach Łojo ponownie znalał dla piłki miejsce w siatce. Wynik 2:0 już był świetną zaliczką i odebrał trochę chęci do gry Koronie. Po kolejnych 13 minutach piłkę zagraną przez przeciwnika przechwycił Gumiś i pięknym strzałem w długi róg podwyższył na 3:0.Gra się zaostrzyła czego efektem były trzy żółte kartki dla miejscowych i lekkie urazy Dawida oraz Grzesia po naszej stronie. Powoli wszyscy czekali na końcowy gwizdek. Wdarło się rozluźnienie szyków obronnych co wykorzystał gospodarz meczu strzelacjąc honorową bramkę.Potem już zabrzmiał końcowy gwizdek i nasz AWANS na dwie kolejki przed końcem rozgrywek stał się faktem. BRAWO DRUKARZ.

Data publikacji: 29 października 2017


Terminarz